W obliczu ostatnich aktów wandalizmu i ogólnej sytuacji zamku w Gościszowie warto zacytować list barona Egglinga, ostatniego właściciela zamku, do pani Małgorzaty Stankiewicz, którego pogodne spojrzenie kontrastuje z brutalną rzeczywistością. Być może winni całej tej sytuacji pogrążą się w zadumie nad tymi słowami:
Kupiłem teraz bardzo piękny dom, w samym środku lasów i postanowiłem, ze będzie to ojczyzna moich dzieci, którym życzę, a także wszystkim innym, aby one nigdy nie musiały opuszczać ojczyzny, bez własnej winy. Bardzo się cieszę, że Pani kocha Śląsk i jego starą historię i że dla Pani ten kraj stał się prawdziwą ojczyzną, której my wszyscy potrzebujemy i chcielibyśmy aby zawsze była wolna.
Proszę mi wybaczyć, że gdybym był w Gościszowie, to chętniej bym patrzył na góry, lasy i pola niż na ruiny, które dla mnie cały czas jeszcze są pełne życia, tak długo dopóki starczy życia./…/ To są moje wspomnienia, które liczą sobie już 345 lat i prawie każdego dnia jestem tam, tak długo dopóki będę żył. Może, gdy juz umrę, mój duch będzie się czasami tam w zamku przechadzał, mam w każdym razie taką nadzieję, a on jest tam także teraz. Częściej tam niż tu i wraz z nim są duchy wszystkich posiadaczy Gościszowa, których krew płynie w moich żyłach. Powinna Pani też wiedzieć, jakie to wielkie szczęście, mieć ojczyznę, w której są zapuszczone korzenie. Tego życzę teraz także Pani i jestem wdzięczny, że po tych latach, nieszczęśliwych dla mojego narodu i mojej rodziny, pozostaje człowieczeństwo, które jest w Europejczykach, które wrosło w europejską kulturę i oni to pielęgnują i chcą zachować. To jest moje małe podziękowanie dla Pani, dla Pani narodu i wszystkich ludzi, którzy myślą tak jak Pani.
Zamek w Gościszowie (dawny Giesmansdorff), niedaleko Bolesławca, to jeden z licznych zabytkowych obiektów Dolnego Śląska, które zostały zniszczone podczas ostatniej wojny światowej. Natomiast po roku 1945 ludzka bezmyślność, niefrasobliwość i wieczna „niemożność” urzędów, a wreszcie niedoskonałość prawa doprowadziły do jego całkowitej ruiny. Odtwarzając i utrwalając dzieje zamku gościszowskiego i jego mieszkańców, pragniemy przynajmniej część historii uratować i zachować w ludzkiej pamięci. W tym przypadku, a także wielu innych, jest to już jedyny sposób na przetrwanie dziedzictwa śląskiej historii i sztuki.
