Zamek w Gościszowie (dawny Giesmansdorff), niedaleko Bolesławca, to jeden z licznych zabytkowych obiektów Dolnego Śląska, które zostały zniszczone podczas ostatniej wojny światowej. Natomiast po roku 1945 ludzka bezmyślność, niefrasobliwość i wieczna „niemożność” urzędów, a wreszcie niedoskonałość prawa doprowadziły do jego całkowitej ruiny. Odtwarzając i utrwalając dzieje zamku gościszowskiego i jego mieszkańców, pragniemy przynajmniej część historii uratować i zachować w ludzkiej pamięci. W tym przypadku, a także wielu innych, jest to już jedyny sposób na przetrwanie dziedzictwa śląskiej historii i sztuki.

historia

Mimo swej wielkiej wartości historycznej i artystycznej zamek gościszowski nie cieszył się na przestrzeni czasu nadmiernym zainteresowaniem badaczy. Jednak doceniano jego znaczenie bo już XIX-wieczni historycy niemieccy zaliczali go do najznakomitszych zabytków rezydencjonalnych na Śląsku. Polscy konserwatorzy zainteresowali się nim dopiero w 1977 r., wykonując dopiero wtedy pierwszą dokumentację i pomiary architektoniczne.

Historia wsi związana jest właściwie tylko z dwoma rodami, z których pierwszy v.Warnsdorff władał zamkiem około 250 lat (1381-1630), a drugi v.Bibran kolejne 300 lat (1634-1945). To rzadki przykład takiej ciągłości dziedziczenia.

Historia tego miejsca sięga jeszcze czasów wczesnosłowiańskich gdyż istniało tu grodzisko, na miejscu którego w XIV w. postawiono pierwszy murowany zamek, otoczony nawodnioną fosą. Kończy się zaś na przebudowach z pocz. XX w.

Zamek średniowieczny XIV-XV w.:

Składał się z grubego muru obwodowego, o grubości miejscami sięgającej 2,5 m., powtarzającego zarys pierwotnego grodu (czworobok o zaokrąglonych narożach), okrągłej wieży broniącej wjazdu, zburzonej w pocz. XVII w. i kamiennej wieży mieszkalnej, zachowanej znakomicie do dziś w murach późniejszego pałacu. W ciągu późniejszych stuleci rozbudowywano go i każda z epok historycznych zostawiła na murach swoje ślady w postaci pięknych detali architektonicznych.

Z XIV-XVw. zachowały się dwa portale gotyckie jeden typowy ostrołukowy, a drugi wykończony łukiem kotarowym.. Potężny mur, zwieńczony blankami posiadał ganki strażnicze (hurdycje i mahikuły) i ostrołukową bramę wjazdową. Na dziedzińcu jeszcze do XIX w. istniała okrągła studnia. Resztę majdanu wypełniały budynki drewniane.

Spośród znanych mieszkańców zamku z tego czasu trzeba wymienić Franza v.Warnsdorfa, uczestnika bitwy pod Grunwaldem i „znakomitego gościa zakonu” uczestniczącego w rozmowach pokojowych w 1411 r., członka elitarnego Towarzystwa Psiej Obroży, spokrewnionego poprzez żonę i siostrę z potężnym rodem v.Rechenbergów z pobliskiego Kliczkowa. Wybitną postacią był też jego syn Hans, znany z gwałtownego charakteru, nieprzeciętnej odwagi i ryzykownych posunięć i nazywany z tej racji „Wilkiem”. Ten był z kolei husytą i bliskim doradcą króla Jerzego z Podjebradu, przez 20 lat pełnił funkcję starosty Kłodzka, Ziębic i Ząbkowic Śląskich. Miał liczne zatargi z duchowieństwem wrocławskim, któremu najeżdżał włości i bulwersował współczesnych gdy zajął siłą zamek w Kliczkowie i nie chciał go zwrócić prawowitym spadkobiercom. Osiadł na stałe w swoim czeskim majątku i tam zmarł, nie posiadając prawdopodobnie męskiego potomka.. Do dziś zachowała się tam jego płyta nagrobna.

Zamek z XVI w.

Zamek uległ rozbudowie poprzez dostawienie dwóch skrzydeł mieszkalnych, przylegających do muru obwodowego przez co utworzył się mały, wewnętrzny dziedziniec. Okna zaopatrzono w nowe opaski kamienne o załamanych profilach, a mury pokryto geometrycznym sgraffitem, prawdopodobnie tez wtedy nadano blankom zaokrąglony kształt. Całość miała nadal charakter mrocznej średniowiecznej warowni.

Żył tu wówczas Jahannes v.Warnsdorff, który ok. 1526 r. przyjął religię protestancką i uchodził za bardzo pobożnego choć też bardzo uciskał poddanych. Cierpiał na silny ból nóg i aby je ochłodzić, codziennie chodził do nigdy niewysychającego źródełka. Choroba ta doprowadziła w końcu do jego śmierci, a źródełko aż do 1945 r,. zwano „czarną kałużą”.

Zamek z XVII w.

Nastąpił prawdziwy rozkwit posiadłości i przebudowa w stylu późnego renesansu, przechodzącego w partii wystroju rzeźbiarskiego w manieryzm (1603 r.). Stało się to z chwilą przejęcia majątku przez Caspara v.Warnsdorffa, jednego z najznakomitszych przedstawicieli szlachty śląskiej przełomu XVI/XVII w. Dobudowano zupełnie nowe skrzydło pałacowe z fasadą zwróconą na folwark. Postawiono też nowy budynek bramny z dwoma przejazdami, wiodący na rozległy dziedziniec przed fosą, rozbudowano folwark. Wszystkie zaś elewacje zamku i budynków gospodarczych pokryto sgraffitami (w tym słynnym, choć nie zachowanym fryzem figuralnym). W nowym pałacu na trzech szczytach fasady i szczycie od strony ulicy powstała niezwykła dekoracja rzeźbiarska, która swym mistrzowskim poziomem artystycznym i bogatym, do dziś nie rozpoznanym, programem ikonograficznym przekraczała wszystko to co do tej pory powstało na budowlach tego typu na Śląsku. Składała się ona z dwóch postaci jeźdźców na wspiętych do skoku koniach, trzymających w wyciągniętych dłoniach symboliczne przedmioty, sześciu postaci syrenów (syreny rodzaju męskiego) grających na różnych instrumentach, figury Heraklesa, delfinów z piłkami w pyskach, waz z wytryskującą wodą i dwóch par trytonów podtrzymujących tarcze heraldyczne właścicieli.

Dekorację uzupełniał bogaty portal (niedawno skradziony) z licznymi wolnostojącymi postaciami cnót niosący w sobie elementy rycersko-feudalne apoteozy fundatora.

Wyskoki poziom rzeźb, znanych głównie z ikonografii, wskazuje na rzeźbiarza niderlandzkiego, kształconego we Włoszech. Obecnie badacze sugerują, ze mogły powstać w kręu warsztatu najsłynniejszego ówczesnego mistrza śląskiego Gerharda Hendrika.

Zamek w XVIII-XIX w.

Barokowa rozbudowa zamku ograniczyła się głównie do założenia ogrodów od strony północnej. Wykuto wtedy w murze obwodowym nowy przejazd i ozdobiono go herbem rodu v.Bibran-Modlau i wybudowano mostki zdobione barokowymi balustradami. W poł. XIX w. miano sprowadzić z Francji kilkanaście rzeźb ogrodowych (była tam m.in. figura Ludwika XIV i Joanny d `Arc), które rozmieszczono na jednym z mostów a także w parku. Most przed fasadą udekorowano 4 kamiennymi latarniami o motywach lambrekinu i rocaillu a także wazami kwiatowymi

W latach 1845-1856 dokonano poważnej modernizacji założenia i przebudowano go w stylu neoklasycystycznym. Dokonał jej Egon Gustaw v.Schoenberg-Bibran-Modlau – erudyta, podróżnik i romantyk, przyjaciel Goethego, który „rozmawiał tylko po włosku i francusku i mieszkał głównie w Paryżu lub Rzymie”. On to miał sprowadzić do Gościszowa szereg elementów wyposażenia i mebli, pochodzących z jego likwidowanego pałacu w Wenecji. Dla pomieszczenia szczególnie cennych, wielkich drzwi wybudowano specjalny portal z dwiema parami kolumn, istniejący jeszcze do 2003 r. Przebudowano też w stylu Langhanssa parterowy, reprezentacyjny holl zaopatrując go w sklepienia podtrzymywane przez 6 kolumn i 14 półkolumn- później badacze niemieccy nazywali je błędnie romańskimi.

Minęło kilkanaście lat i nastąpiła wielka przebudowa w stylu neogotyckim w czasie której powstały nowe, wzorowane prawdopodobnie na angielskich wzornikach, opaski okienne a także rozbudowano ganek na dziedzińcu wewnętrznym, zaopatrując go w dwie potężne kolumny o wspaniale rzeźbionych kapitelach.

Zamek w XX w.

Powstawały liczne przeróbki wnętrz, niemożliwe do rozgraniczenia bez pogłębionych badań archeologicznych. W początku wieku powstał też, niezrealizowany na szczęście, zamiar przywrócenia zamkowi wyglądu z XIV-XVI w. co miało polegać na usunięciu wszystkich późniejszych detali, rekonstrukcji sgraffit itp. Wtedy też wykonano pierwsze i jedyne badania archeologiczne, dokonując różnych ciekawych odkryć.

W 1945 r. zamek spłonął w wyniku zbombardowania a reszty dokonały stacjonujące we wsi oddziały rosyjskie. Spłonął też stojący obok protestancki kościół z 1754 r. w którym umieszczono ewakuowane z Berlina zbiory Preussischen Bibliothek – około 280.000 tomów najcenniejszych starodruków i rękopisów. Wraz z nimi zginęły bezpowrotnie cenne zbiory, pochodzące z biblioteki zamkowej, przeniesione tam za zgodą generalnego konserwatora G.Grundmanna.


Zdewastowano też znajdujące się w kościele kamienne grobowce Caspara v.Warnsdorffa i jego żony Heleny, a prochy zbezczeszczono. Płyty wierzchnie przez jakiś czas znajdowały się jeszcze w prezbiterium, potem nagle (około 1968 r.) „zaginęły”.

Do 1945 r. zamek należał do Marion Adeli v.Löbenstein (spadkobierczyni Bibranów w linii żeńskiej) i jej męża Karla Oskara v.Eggelinga.. On był humanistą i antynazistą, prześladowany i osadzony w obozie jeszcze w latach 30-tych, ona miała żydowskiego przodka. Oboje drżeli o los dwóch synów których chciano wcielić do Hitlerjugend. Młodszy z nich zginął kilka dni prze kapitulacją Niemiec, w wieku 19 lat, służąc w kompanii czołgowej w Ardenach. Starszy żyje do dziś - człowiek niezwykle pogodny, serdeczny i pogodzony z utratą rodowej siedziby, zapalony myśliwy i autor wielu książek z tego tematu, który zbudował swój nowy dom na Łużycach. Dzięki jego pomocy wyszły na światło dzienne liczne, zupełnie nieznane fakty z dziejów zamku.



Caspar v.Warnsdorff (*1570-†1631) – najwybitniejszy mieszkaniec zamku

Był postacią niezwykłą i aż dziw bierze, ze tak mało znaną. Humanista i wybitny erudyta, mecenas i sponsor młodych uczonych, a przy ty wieloletni starosta księstwa świdnicko-jaworskiego, bywalec dworu praskiego cesarza Rudolfa II i Macieja, wybitny prawnik i autor dzieł z tej dziedziny, stawiany przez współczesnych za wzór moralny. Wreszcie autor wielkiej przebudowy zamku gościszowskiego i ideowy twórca jego niezwykłej dekoracji rzeźbiarskiej.

Wiadomo, że już w okresie jego młodości w zamku przebywali wybitni humaniści i uczeni śląscy tego czasu, wiadomo też, że bywał tam jego bliski kuzyn Hans – ulubiony uczeń Giordana Bruna, spalonego na stosie za swoje przekonania. Bywał też słynny humanista Martin Mylius i Paul Preller, a także jeden z najsłynniejszych przyrodników tego czasu Caspar Schwenckfeld. Jego pierwszym nauczycielem był miejscowy pastor, bardzo znany ówcześnie Laurentius Hartranfft, a potem w czasie studiów w Wittemberdze słynny prawnik i jednocześnie przyjaciel Friedrich Taubmann.

Caspar zgromadził w zamku wielkie zbiory biblioteczne, które po jego śmierci uległy rozproszeniu. Ponieważ był ogromnie zadłużony jego zamek i cały majątek ruchomy został już w 1631 r. zapieczętowany, a następnie w 1634 r. zlicytowany. Na nic zdały się starania jego czterech synów, próbujących odzyskać „ubiory po ojcu i inne rzeczy osobiste”. Ponieważ biblioteka zamkowa spłonęła w 1945 r. może właśnie dzięki tej dawnej licytacji udało się niedawno odnaleźć blisko 20 ksiąg, (w tym jeden jego rękopis) z jego zbiorów. Wszystkie posiadają jego monogramy, odręczne dedykacje i dewizy, a także pięknie tłoczone oprawy. Jego synowie, także wszechstronnie wykształceni, przenieśli się po utracie rodowej posiadłości do księstwa legnickiego, a ród zaczął powoli wymierać już w końcu XVII w.

Zamek zajął Heinrich v. Bibran – katolik i konwertyta, znienawidzony przez śląskich protestantów za swój fanatyzm. I to on miał sprowadzić w te dostojne mury jeden z rozbójniczych oddziałów dragonów Lichtensteina, łupiących okoliczne tereny. On też „dopomógł” w usunięciu Wartnsdorffa ze stanowiska starosty księstwa po czym sam zajął jego miejsce. Wreszcie został usunięty za defraudację cesarskich pieniędzy. To również niezwykle tajemniczy i zupełnie nieznany okres w życiu zamku gościszowskiego. Może jednak uda się go jeszcze kiedyś bliżej poznać.

M. Stankiewicz