Gościszów. Dzieje zamku
Książka poświęcona zamkowi w Gościszowie koło Bolesławca, jednemu z ogromnej liczby ginących zabytków architektury na Śląsku. Autorka opisuje dzieje zamku jako dzieła sztuki i przedstawia jego najciekawszych mieszkańców, wiele miejsca poświęca też Casparowi von Warnsdorff, fundatorowi przebudowy zamku z początku XVII w., człowiekowi wybitnemu, ale zupełnie nieznanemu tak niemieckiej, jak i polskiej literaturze historycznej.
Przez pastora poznałam syna ostatnich właścicieli zamku, barona Friedricha Karla v.Eggelinga, który wówczas mieszkał na terenie Berlina Zachodniego. Ten także okazał się niezwykłym człowiekiem, pogodzonym z utratą rodowego majątku, bez jakichkolwiek uraz, do tego, jak jego pokolenie, z poczuciem winy za wybuch wojny, chociaż przecież on sam był wtedy jeszcze prawie dzieckiem. Przez wiele miesięcy korespondowaliśmy, a baron chętnie pomagał mi, odgrzebując z zakamarków swojej pamięci wszystko co sobie jeszcze przypominał, przesłał mi też swoje rodzinne zdjęcia zamku, opowiadał jak siadał na moście od strony parku gdy wybierał się ze swoją dziecięcą dwururką na polowanie „na ptaki”, opisywał na której kolumnie wyrył swoje inicjały, otrzymując za to lanie od ojca, opowiadał jak matka założyła w ogrodzie rosarium i jak hodowała kwiaty w oranżerii, a potem ustawiała je w wielkich donicach wokół zamku i jak on hodował w jednym z pomieszczeń zamkowych ozdobny drób. Opisywał nawet takie szczegóły, jak to podłoga w pokojach od strony fasady była tak krzywa, że ustawiona przy jednej ścianie piłka za chwilę była przy ścianie przeciwległej, opisywał kolory tapet czy wyposażenie kaplicy. Dawny, wymarły świat, który wygrzebywał z niepamięci, ale jak bardzo ożywiał moją wiedzę o zamku. Rysował mi też i dokładnie i opisywał rozkład i przeznaczenie pomieszczeń, a także opisywał jakie cenne wyposażenie posiadały i który z jego przodków się do tego przyczynił. Opowiadał też o rodzinnych uroczystościach, a ja czułam, że otwierały się przy tym blizny w jego wspomnieniach i fakty które wolał zapomnieć.
więcej…
Małgorzata Stankiewicz
Dziecięce płyty nagrobne na Śląsku od XVI do XVIII w.
Sztuka nagrobkowa Dolnego Śląska jest bogata i różnorodna, ale stosunkowo mało znana i słabo opracowana. Pomniki dziecięce stanowiły zawsze margines zainteresowań historyków sztuki i nie poświęcono im do tej pory żadnego większego opracowania ani w języku polskim, ani w niemieckim. Praca dotyczy tylko jednego ich rodzaju: płyt całopostaciowych, które były jednym z ważnych elementów funeralnej kultury protestanckiej i stanowią swoistą odmianę dawnej sztuki nagrobnej. Terenem badań jest obszar zwany dzisiaj Dolnym Śląskiem, obejmujący także dawne Górne i Dolne Łużyce, ale praca zawiera też liczne odniesienia do podobnych zabytków z innych terenów protestanckiej Europy.

