Upalne majowe popołudnie w Gościszowie wygląda sielankowo. Zazieleniły się drzewa, skrywając wstydliwie morze ruin w centrum wsi z zamkiem na czele. W niektórych miejscach krzaki i inne chwasty sięgają niemal po pas. Nie tak dawno zamontowana siatka chroniąca zabytek jest już dość poważnie zdekompletowana więc dostęp do ruin nie sprawia żadnego problemu. Chyba, że ktoś jest tutaj pierwszy raz i nie ma pojęcia że za ścianą zieleni skrywa się jeden z najpiękniejszych zamków renesansowych na Śląsku. Raczej jego smętne resztki. Wykoszone samosiejki w dawnym zbiorniku przeciwpożarowym to jedyna nowość rzucająca się w oczy. Podobnie jest na dziedzińcu, gdzie częściowo przerzedzono rosnącą tam dżunglę. Nie wygląda to na żadne planowe działania, a raczej na przypadek. Na koronie odsłoniętych murów ktoś urządził sobie nawet "domek na drzewie" w którym honorowe miejsce znalazła rozbita obudowa po telewizorze LCD. Czyżby w miejscu libacji alkoholowych pojawił się specyficzny "plac zabaw" ? Bez względu na rodzaj dzisiejszego przeznaczenia zamku, śmietnik i smród jest wciąż ten sam. Minął kolejny rok i nikt nie kiwnął palcem żeby coś w tym miejscu zmienić.
zobacz więcej zdjęć w galerii
Zamek w Gościszowie (dawny Giesmansdorff), niedaleko Bolesławca, to jeden z licznych zabytkowych obiektów Dolnego Śląska, które zostały zniszczone podczas ostatniej wojny światowej. Natomiast po roku 1945 ludzka bezmyślność, niefrasobliwość i wieczna „niemożność” urzędów, a wreszcie niedoskonałość prawa doprowadziły do jego całkowitej ruiny. Odtwarzając i utrwalając dzieje zamku gościszowskiego i jego mieszkańców, pragniemy przynajmniej część historii uratować i zachować w ludzkiej pamięci. W tym przypadku, a także wielu innych, jest to już jedyny sposób na przetrwanie dziedzictwa śląskiej historii i sztuki.
